Losowy plakat

Polecamy

 

Odnaleźć swoją wartość

22 listopada. Drugi już Wieczór Chwały. Dolny kościół „Stanisławówki” jest pełen ludzi. Przyszliśmy chwalić Boga, dziękować Mu. Niektórzy przyszli też prosić, a inni może dopiero Go szukają.
Wieczór rozpoczyna ksiądz Tomasz Radkiewicz, który proponuje, aby przywitać się poprzez podanie sobie dłoni i słowa „Dobrze, że jesteś”. Dla mnie oznacza to komunikat: „Spójrz, obok Ciebie stoi człowiek, nie jesteś sam, nie tylko Ty potrzebujesz dotyku Boga, Jego łask, Jego nadziei i obecności”. Już za chwilę kościół wypełnia muzyka. W pierwszej piosence wyciągamy ręce do Boga, chwalimy go i pozwalamy by sam wypełnił nas swoją radością. Radością z tego spotkania, z tego co w naszym życiu jest dobre, piękne, prawdziwe. Lecz by Jego moc mogła w nas działać potrzebna jest łaska Ducha Świętego. Prosimy go o to w dwóch kolejnych pieśniach. Jeden z utworów „W cieniu Twoich rąk” koresponduje ze świadectwem Ani. Zebrane w kościele osoby mogły dzięki niej zobaczyć żywy przykład osoby uzdrowionej zarówno duchowo jak i fizycznie. Dzięki temu, że zaufała, że pozwoliła aby Bóg ukrył ją w swych dłoniach, „chwycił i niósł”. Wygrała życie nie tylko w sensie dosłownym, pokonując ciężką chorobę serca, ale przede wszystkim wygrała, bo wyrzuciła ze swojej rzeczywistości zło, bezsens, wszystko to co jest bezwartościowe.
Właśnie wartości były tematem konferencji wygłoszonej przez księdza Tomasza. Wiele osób w kościele otrzymało od księdza pomarańcze, które stały się symbolem tego wieczoru i metaforą wartości naszego życia. Ten piękny owoc, który samym widokiem przywołuje obrazy pełne słońca na tle błękitnego niebie, może niekiedy zmylić nas swoim widokiem. Po przekrojeniu zobaczymy, że jest robaczywy i nie nadaje się do zjedzenia. Okazuje się, że oprócz pięknej pomarańczowej skórki nie przedstawia sobą żadnej wartości.
Po konferencji nadal chwalimy Pana śpiewem. W piosence „Czekam chwili” prosimy go o to, by pozwolił całkowicie zagłębić się w Nim, tak by „uwielbił się w nas sam”. To taki moment, w którym całkowicie wyrzucimy z siebie to wszystko co jest w nas lękiem, a więc brakiem nadziei. Czekamy chwili, w której poczujemy bezgraniczne zaufanie, aby poczuć się malutką, ale niezastąpioną cząstką niepoliczalnej Miłości.
Ta niepoliczalna Miłość jest fizycznie obecna tego wieczoru z nami. Jest jego centrum. Uświadamiamy to sobie, gdy, ksiądz błogosławi zebranych Najświętszym Sakramentem. To uświadamia, że wszystko co dziś zrobiliśmy, co robiliśmy wczoraj i co będziemy robić, gdy wrócimy z tego spotkania do codzienności nie miałoby sensu, gdyby Jesus nie zostawił Siebie, w małym, białym krążku zwykłego chleba.
A potem już tylko „Abba Ojcze”, aby pamiętać, że Bóg objawia się nam przede wszystkim w drugim człowieku bo „wszyscy jesteśmy braćmi”. I chociaż czasem trudno w to uwierzyć. KAŻDY jest ważny dla Ojca, który nawet na moment nie zapomina o swojej licznej rodzinie, którą nazywamy Kościołem.
Odniosłam wrażenie, że osoby które zgromadziły się tego wieczoru na „Stanisławówce” poczuły się sobą. Chwaląc Boga śpiewem, klaskaniem w dłonie, czy ruszaniem się w rytm muzyki, dzięki której człowiek może nadal mówić do Niego kiedy kończą się słowa. Konferencja wygłoszona przez księdza Tomasza mogła stać się dla nas zwierciadłem, w które chcemy krytycznie spojrzeć i zobaczyć prawdę o sobie samym. Warto więc było przyjść i otworzyć się na działanie Ducha Świętego, który pomaga zamknąć się na zło, a nie pozwala być letnim i nijakim. Warto więc było otworzyć zmysły i serce i na wyciągniętej dłoni poczuć Jego dotyk. I wśród ostrych skał życia pozwolić się odnaleźć. 
Admin