Losowy plakat

Polecamy


 

 
 

W czasach ziemskiego posłannictwa Chrystusa talent był jednostką monetarną. Miał więc bardzo czytelną, jasno określoną wartość. „Nie mam żadnych talentów” – zdarza się słyszeć od niektórych i czy nie jest to postawa podobna do postawy sługi ze znanej „Przypowieści o talentach”, który zakopał swoją monetę, bo dostał tylko jedna podczas, gdy inni otrzymali ich więcej? 

Co dziś oznacza słowo talent? Często wydaje nam się, że talent to pojęcie zarezerwowane dla tych, którzy pięknie śpiewają, rysują, tańczą – wykonują czynności, które są nie możliwe do wykonania dla kogoś kto nie urodził się z określonymi zdolnościami. Z kolei Ci, którzy te zdolności posiadają nie widzą w tym nic niezwykłego, za to często wykazują postawę niezadowolenia z powodu niewystarczających ich zdaniem osiągnięć, bo jak mówią: „ktoś inny robi to jeszcze lepiej”. 

Tymczasem właściwe spojrzenie na talent pokazuje nam Chrystus we wspomnianej już „Przypowieści o talentach” (Mt 25, 14-30). Talent jest tu symbolem czegoś cennego, wartościowego. Jest symbolem daru i nie ma znaczenia otrzymana ilość. Dar pozostaje bowiem darem, a za dar, wiadomo, należy dbać i za dar należy dziękować. 

Przyjrzyjmy się zatem swoim darom otrzymanym od Pana. Nie tylko w kontekście tego co potrafimy robić świetnie, ale również darom ducha, serca, umysłu. Bo czy nie jest talentem umiejętność niesienia pokoju, łagodzenia sporów, pocieszania, rozweselania, umiejętność budowania trwałych relacji, umiejętność słuchania? Jeśli zaś nasze talenty są bardziej namacalne może to dobry moment, by zadać sobie pytanie – czy umiem nimi chwalić Tego, od którego pochodzą, czy raczej zakopuję je zniechęcony, że inni mają więcej? Czy umiem za talenty dziękować? Czy raczej traktuje je jak dziecko, które zjada cukierek i natychmiast domaga się więcej? 

Warto zadać sobie te i podobne pytania na listopadowym Wieczorze Chwały zatytułowanym „Mam talent”. Może będzie to okazja do nowego spojrzenia na swoją osobę, być może do odkrycia w sobie nowych talentów , być może do docenienia tych, które już mamy? By dostrzec, że bez względu na ich ilość Bóg składa w nasze ręce potencjalny skarb. Co z nim zrobisz? 

Temat listopadowego Wieczoru Chwały w Stanisławówce to „Mam talent”. Pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się na myśl, to popularny program rozrywkowy i to wcale nie musi być skojarzenie mylne. Program „Mam talent” pokazuje, że talentów jest wiele, ale utwierdza także w tym, że talent ma każdy!  

W przytoczonej podczas Wieczoru „Przypowieści o talentach” (Mt 25, 14-30) Jezus pokazuje nam właściwe podejście do talentu. Dla wielu określenie talentu, jest zarezerwowane tylko dla ludzi, którzy mają zdolności muzyczne, plastyczne czy taneczne. Z kolei ci, którzy te zdolności posiadają nie widzą w tym nic niezwykłego, za to często wykazują postawę niezadowolenia z powodu niewystarczających ich zdaniem osiągnięć, bo jak mówią: „ktoś inny robi to jeszcze lepiej”.  

Co to jest talent?  

W czasach biblijnych talent był jednostką miary – wagi i pieniądza. W „Przypowieści o talentach”, którą opowiada Jezus swoim Apostołom, widzimy sytuację, kiedy gospodarz powierza swój majątek pracownikom. Po powrocie oczekuje od nich, że zainwestowali i go pomnożyli. Lecz jeden z pracowników, który otrzymał tylko jeden talent został przez gospodarza potępiony, ponieważ nie pomnożył swoich pieniędzy - zakopał je głęboko w ziemię.  

Aby zrozumieć pojęcie „talentu” musimy najpierw krótko zinterpretować tą przypowieść. W dzisiejszych czasach talent to zdolności, a także dary, jakie otrzymujemy od Boga. Czy umiemy je w sobie znaleźć? A może patrzymy na talenty innych i porównujemy się? Czując się pokrzywdzeni, widzimy, że inni mają tych talentów więcej. Sądzimy, że są od nas lepsi, tym samym zakopujemy swoje talenty w ziemi – mówiąc krótko nie potrafimy już ich odkryć, sami rozmyślając nad tym, co moglibyśmy osiągnąć mając ich więcej.  

Bóg, jako nasz Gospodarz powierzył nam talenty i oczekuje od nas ich pomnożenia. Więc mając nawet tylko jeden talent, nie możemy zakopywać go w ziemi, ale musimy pracować tak, aby otrzymać kolejne. To, że ktoś otrzymał wiele talentów nie oznacza też, że może spocząć na laurach. Trzeba nad nimi pracować, tak samo ciężko jak nad tym jednym.  

Ale jak takie pomnażanie może wyglądać w dzisiejszych czasach? Może powinniśmy zacząć od analizy samego siebie? Wymieniając swoje mocne strony zastanów się nad tym, jak je wykorzystać. Nie chodzi tu o to, aby od razu szukać w sobie idealnych talentów na miarę olimpijską, lecz aby umieć rozwijać swój talent.  

Przyjrzyjmy się zatem swoim darom otrzymanym od Pana. Nie tylko w kontekście tego co potrafimy robić świetnie, ale również darom ducha, serca, umysłu. Bo czy nie jest talentem umiejętność niesienia pokoju, łagodzenia sporów, pocieszania, rozweselania, umiejętność budowania trwałych relacji, umiejętność słuchania? Jeśli zaś nasze talenty są bardziej namacalne, może to dobry moment, aby zadać sobie pytanie – czy umiem nimi chwalić Tego, od którego pochodzą? Czy umiem za talenty dziękować? Czy raczej traktuje je jak dziecko, które zjada cukierek i natychmiast domaga się kolejnego? 
http://www.wieczorchwaly.pl Admin